Rok 1703 dla badaczy historii kościoła jawi się mało ciekawie. Jednak to właśnie w 1703 roku przyszli na świat dwaj mężowie, przywódcy XVIII-wiecznego przebudzenia, wspomniany już John Wesley w Anglii i Jonathan Edwards w Ameryce. Warto przypomnieć, że w Niemczech trzy lata wcześniej urodził się hrabia von Zinzendorf, jedna z najważniejszych postaci pietyzmu. Chciałoby się westchnąć: Alleluja!
> Jonathan Edwards w wikipedii
W roku 1735 r. w Massachusets, kolonii założonej przez purytan (ówcześnie obojętnej religijnie), w mieście Northampton pod wpływem nauczania Jonathana Edwardsa wybucha tzw. Wielkie Przebudzenie. Edwards wzywa ludzi do nawrócenia. Jego kazania budzą sumienia i przeszywają serca...
„Bóg, który cię trzyma nad czeluścią piekła, tak jak trzyma się pająka bądź jakiegoś obrzydliwego robaka nad ogniem, brzydzi się tobą, i jest strasznie rozgniewany: jego gniew wobec ciebie płonie jak ogień (...) To, że nie poszedłeś do piekła zeszłej nocy, nie należy przypisywać niczemu innemu, jak tylko temu, że pozwolono ci obudzić się ponownie na tym świecie, po tym jak zamknąłeś oczy do snu. I nie ma żadnego innego powodu, dla którego nie wpadłeś jeszcze do piekła, odkąd powstałeś dzisiaj rano, jak tylko ten, że to Boża ręka cię podtrzymuje." - jest to fragment słynnego kazania Edwardsa "Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga" (> czytaj całość), które wygłosił w roku 1741 r. w Enfield. To dzięki niemu przeszedł do historii jako największy kaznodzieja ognia i siarki, choć w rzeczywistości przemawiał nie podnosząc głosu, nie posiłkując się gestykulacją, odwoływał się raczej do logicznej argumentacji. Gdy przemawiał, sprawiał wrażenie, jakby przebywał w Bożej obecności, a działanie Ducha Świętego poprzez jego kazania było na tyle realne, że słuchacze doznawali głębokiego przeświadczenia o grzechu, w rozpaczy krzyczeli i płakali, a niektórzy padali zemdleni.
Jonathan Edwards, jako nastolatek napisał 70 Postanowień (Resolutions of Jonathan Edwards), które starał się przestrzegać przez resztę swojego życia. > Przeczytaj część pierwszą pt. "Życiowa Misja".
Komentarz Dr. R. L. Hymers`a na temat Pierwszego Wielkiego Przebudzenia:
Tamto pobudzenie bardzo różniło się od dzisiejszych charyzmatycznych i zielonoświątkowych spotkań. W dzisiejszych czasach upadki i krzyki, zdarzające się w czasie spotkań, związane są z tak zwanym: "napełnieniem Duchem Świętym" i "uzdrowieniami". Ale nic takiego nie miało miejsca w czasie spotkań Jonatana Edwardsa, podczas których ludzie doświadczali bardzo głębokiego przekonania o grzechu. Drżeli i szlochali z powodu swoich grzechów, gdyż "ujrzeli bardzo wyraźnie cierpienia skazanych [na Piekło], do którego doprowadził ich grzech." A zatem ekscytacje charyzmatyczne nie są tym samym, gdyż ludzie nie doświadczają wtedy "przekonania o grzechu". I oto różnica między podrabianymi, a prawdziwymi przebudzeniami. Jeśli "fizycznemu podekscytowaniu" nie towarzyszy głębokie przekonanie o grzechu, powinniśmy takie rzeczy odrzucić. Prawdziwego przekonania i szczerego nawrócenia, za którymi idzie właściwe życie chrześcijańskie, nie da się podrobić.
